fluxlab

Automatyczne przypisywanie leadów do handlowców według regionu, źródła lub produktu

Lead wpada o 22:13. O 8:30 manager otwiera arkusz, decyduje ręcznie, kto go obsłuży, i pisze maila. Handlowiec odbiera wiadomość po obiedzie. Klient w międzyczasie wysłał zapytanie do konkurencji. Tak gubi się leady, nie z powodu złego CRM-a, tylko z powodu człowieka udającego integrację.

Bezpłatna diagnoza w 24h · wstępna mapa pierwszego kroku · szacowany ROI

Większość firm traci leady, bo między formularzem a CRM-em jest człowiek

Routing leadów to z pozoru drobnostka, „ktoś musi zdecydować, kto bierze tego klienta”. W rzeczywistości to jeden z najbardziej kosztownych wąskich gardeł w sprzedaży B2B. Każda minuta między momentem, w którym lead zostawił numer, a momentem, w którym handlowiec do niego dzwoni, działa na rzecz konkurencji.

Większość firm próbuje rozwiązać to ręcznie: arkusz rozdzielnika, „pierwszy chętny bierze”, manager, który rano rozdaje leady. Wszystkie te metody mają jedną wspólną wadę, zależą od człowieka, który czasem śpi, czasem jest na spotkaniu, czasem na urlopie. Lead nie czeka.

Jeśli handlowiec przepisuje dane, to nie sprzedaje. Tyle filozofii.

  • Lead wpada do wspólnej skrzynki i czeka, aż ktoś go zauważy.
  • Manager rano patrzy na arkusz i ręcznie rozdziela zapytania między handlowców.
  • Handlowcy „polują” na te same leady albo żaden nie wie, że dany lead jest jego.
  • Reguły podziału (region, branża, produkt) są w głowie szefa sprzedaży.
  • Gdy ktoś jest na urlopie, leady wpadają w czarną dziurę.
  • Nie wiadomo, ile leadów dostał każdy handlowiec ani ile z nich realnie obsłużył.

Po czym poznać, że routing leadów jest zepsuty

Te zachowania wyglądają niewinnie. Każde z osobna jest do zaakceptowania. Razem oznaczają, że proces przypisywania leadów żyje w głowach ludzi, a nie w systemie.

  • „Czy ktoś już dzwonił do tego klienta?”, pada na każdym standupie.
  • Manager spędza 30–60 minut dziennie na rozdzielaniu leadów ręcznie.
  • Klient dostaje pierwszy kontakt po 4–24 godzinach zamiast po 5 minutach.
  • Najlepszy handlowiec dostaje wszystkie najgorętsze leady, reszta się nudzi.
  • Tabela „kto co bierze” żyje w arkuszu Google, do którego pół zespołu nie ma dostępu.
  • Po urlopie handlowca trzeba ręcznie przepiąć jego deale, często nie wiadomo, na czym stanęło.